Przed Wami opowieść, podczas której tworzenia, z każdą chwilą coraz bardziej się w nią wczuwałem. Postać, w którą się wcieliłem nabrała cechy mojej osobowości i moje emocje. Sukcesem było dla mnie to, że po zakończonej mowie podeszła do mnie jedna osoba i zapytała czy to była prawdziwa historia. Pozostali koledzy i koleżanki, którzy mnie trochę znają również zadawali sobie to pytanie. I oto właśnie chodzi w dobrej, emocjonującej opowieści.

Wczoraj, 24.03.2018,  mój klub Toruń Toastmasters organizował Konkurs Rejonowy Mów i Ewaluacji. Na scenie pojawili się najlepsi mówcy z Torunia i Bydgoszczy. Celem był awans na Konkurs Dywizji, czyli półfinał mistrzostw Polski. Mowy dobrze przygotowane, naszpikowane inspiracjami i wezwaniami do działania. W większości z nich jednakże zabrakło mi historii. Był mocny przekaz, ale budowany na zasadzie rzucania haseł motywacyjnych. To, czym raczą nas na co dzień w internecie przeróżni coachowie.

A mnie … jednak kręcą opowieści. Prawdziwe bądź nieprawdziwe. Byle coś się działo. Byle były emocje. Nieprawdziwe to mam na myśli takie, które wyglądają jak prawdziwe, ale niekoniecznie nimi są. Ale też i widz nie musi tego wiedzieć. W storytellingu rządzą emocje. Emocje wywołane przez zaciekawienie, co się wydarzy za chwilę. W interesującej opowieści widz musi przeżywać historię bohatera. Ujrzeć jego sielankowe życie, być świadkiem jego upadku a następnie odradzania się. Kibicuje bohaterowi w jego wędrówce. Martwi się jego niepowodzeniami i cieszy sukcesami.

Storytellingiem zaczarował mnie Adam Pioch. W październiku 2017r. podczas konferencji Toastmasters w Bydgoszczy usłyszałem jego mowę, którą wszyscy widzowie oglądali z niesamowitym skupieniem. Adam opowiedział przedziwną, wstrząsająca historię. Mogłem ujrzeć w niej autentyczne emocje człowieka, w którego sielankowym życiu nagle pojawia się śmierć najbliższych członków jego rodziny. Następnie z zadziwieniem oglądałem jak bohater próbuje sobie radzić z tą nową rzeczywistością. I obserwuję absurdalne zachowania kierowane w stosunku do swojego dziecka. I się zastanawiam … ale dlaczego… Gdybym nie znał wcześniej Adama to zapewne bym uwierzył w prawdziwość tej historii. A uwierzyła zapewne niejedna osoba. Byłem świadkiem jak po zakończonej mowie podszedł do Adama pewien młodzieniec i z przerażeniem w oczach zapytał go czy to prawdziwa historia z jego życia 🙂

29.11.217 wystąpiłem na scenie Toruń Toastmasters z Projektem 6  Kompetentnego Mówcy. Głównym celem tego projektu jest zróżnicowanie głosu. Mówca ma mieć głos przyjemny dla słuchaczy. Ma mówić z właściwą głośnością, wysokością i tempem oraz używać pauz w celu dodania znaczenia jego wystąpieniu.

Uczę się już jakiś czas tworzyć przemówienia. Dłuższe czy krótsze. Staram się by struktura wypowiedzi miała wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Żeby było podsumowanie tego co powiedziałem i by zakończyć jakimś wezwaniem do działania. Tak by słuchacz wyniósł coś z mojej mowy.  By wzniecić w nim chęć dokonania jakiejś zmiany w życiu.

Nie robię takich wystąpień zbyt często, gdyż są dla mnie zbyt czasochłonne. A, że moja wyobraźnia chce żebym robił dużo innych ciekawych rzeczy to tego czasu wolnego nie mam. Preferuję więc improwizowane wystąpienia, które nie wymagają ode mnie masy przygotowań a dają dużo satysfakcji 🙂

Zapraszam Cię do obejrzenia wstrząsającej historii mojego bohatera. Nie miał chłopak lekko w życiu 🙂

Wojciech Bąkowski „Zemsta”

„To była straszna noc. Najgorsza w moim życiu. Noc, podczas której jedną nogą znalazłem się na innym świecie.

Powiedziała mi, że jestem mężczyzną jej marzeń. Ale to ktoś inny jest mężczyzną jej życia. Że ona potrzebuje stabilizacji, bezpieczeństwa, a ja … ja jestem tylko marzycielem. Marzycielem, którego wyobraźnia buja w obłokach i który nie zagwarantuje jej dostatniego życia. Życia o którym marzy.

To ja rzuciłem dla niej studia i przeprowadziłem do Torunia. Była całym życiem, całym światem moim. Na bok odstawiłem przyjaciół. Delektowałem się każdą chwilą z nią, każdym dotykiem, każdym oddechem. A teraz ona mówi mi, że zmienia mnie na bogatszy model!

To był ciepła październikowa noc. Poszedłem nad Bulwary Wiślane. Położyłem się na deptaku. Napiłem się sporego łyka wódki na odwagę. I obserwując gwiazdy scyzorykiem otworzyłem sobie żyły.

Gdy po kilku dniach wypuszczono mnie ze szpitala podjąłem kolejną nieskuteczną próbę samobójczą. Słaby był ze mną kontakt więc wywieziono mnie do psychiatryka. Kompleks budynków szpitalnych w Świeciu to miejsce jak z koszmaru. Szczególnie jesienią, gdy ochydna pogoda sprawia, że nie widzisz sensu życia. Są to stare XIX wieczne budynki z czerwonej cegły.  W środku szaro-białe, brudne ściany, stare okna bez klamek. Śmierdzi stęchlizną. Personel medyczny traktuje ciebie jak niechciany przedmiot. Lekarze rozmawiają z tobą jak z … czubkiem.

Prawie się poddałem i prawie stałem się czubkiem. Prawie … Nie wiem CO było tego przyczyną, ale pewnego poranka otworzyłem oczy i … ponownie odnalazłem sens życia. Po kilku miesiącach pobytu u czubków w końcu ogarnąłem się. Obudziłem się z myślą, że ZEMSZCZĘ się. Tak zemszczę się.

4 lata żyłem w przekonaniu, że mam przy sobie najwspanialszą osobę na świecie. 4 lata. A ona teraz ani razu się ze mną nie skontaktowała. Ani razu.  Nie zapytała, jak się czuję, nie pocieszyła … 4 lata …

Po kilku kolejnych tygodniach wypuścili mnie. Wsiadłem w pierwszy samolot i wyemigrowałem do Irlandii. By Zapomnieć. I odżyć.

Przypomniała mi o swoim istnieniu kilka lat później później. A miało to miejsce, gdy wraz z polskimi i irlandzkimi przyjaciółmi piliśmy sobie piwo, gawędziliśmy i oglądaliśmy polską telewizję. W momencie, gdy kanał telewizyjny został przełączony na prognozę pogody w pokoju zrobiło się głośniej. Słychać było męski skowyt. Słychać była okrzyki „ale super laska, ale bym ja braaaał”. Zerknąłem na telewizor chcąc zobaczyć kogo chcą brać moi przyjaciele. To była ona.  Była pogodynką. Uśmiechnąłem się z niedowierzaniem. Wyglądała prześlicznie. Ależ mnie zatkało. I tylko słyszę „a ty co Wojtek tak cicho siedzisz. No nie mów, że byś jej nie brał”. Zacząłem się śmiać. W sumie nie wiem, dlaczego ale nigdy, ani tego wieczora ani podczas kolejnych prognoz pogody, nigdy nie wyjawiłem przyjaciołom prawdy. Tłamsiłem to w sobie. I łapałem doła.

Minęło kilka kolejnych lat. Powróciłem do Polski. Założyłem rodzinę. Wiodę szczęśliwe życie. Kilka miesięcy temu odezwała się do mnie. Ona. Pogodynka. Mówiła, że przypadkiem natknęła się na mnie w internecie. Zaczęliśmy pisywać do siebie. Zaproponowała mi spotkanie. Mieszka w Warszawie. Jeżdżę tam co któryś weekend na różne szkolenia. Zdecydowałem się, że się z nią spotkam. Wieczór przy wytrawnym winie przebiegł fantastycznie. Śmieliśmy się jak za dawnych lat. Ona się mną zachwycała. Że bardzo się zmieniłem. Dojrzałem. Że tak bardzo promieniuje ode mnie pozytywna energia. Że rodzina na pewno jest ze mnie dumna … A ona z kolei … czuje się samotna.

W pewnym momencie świat się zatrzymał.  Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy.  Tysiące sprzecznych myśli masakrowało moją głowę. Pocałowałem ją. To był niesamowity pocałunek. Pocałunek, który mógł zmienić losy mojego życia.

Rozebrała się do bielizny i położyła na łóżku. Aż musiałem się napić 😊 Tak stałem i patrzyłem na nią. I aż sam nie mogłem uwierzyć w to co za chwilę się stanie. Patrząc jej w oczy powiedziałem: jesteś kobietą moich marzeń, ale to kto inny jest kobietą mojego życia. Odwróciłem się i wyszedłem. Od tamtego wydarzenia minęło kilka miesięcy a ja nie miałem z nią żadnego kontaktu. Nie napisałem, nie zadzwoniłem. Zemściłem się.

Życie pisze nam różne scenariusze. Czasami trudno jest się w nich połapać. Niestety niekiedy targają nami złe emocje, które potrafią doprowadzić do tragedii. Jeżeli się jednak w końcu uda nam się ogarnąć i odnaleźć sens życia to w dalszych pojedynkach zwyciężą te dobre emocje. Gdy będziemy wiedzieć po co i dla kogo tak naprawdę żyjemy to i zemsta będzie słodka.”

A na dobry sen nagrałem też dla Ciebie wersję audio 🙂